Mam nadzieję,że szybko przejdzie a domowej roboty sok malinowy mi w tym pomoże i nie wywoła zgagi.
Zgaga o której dziś napiszę to książka Nory Ephron.
Gdyby ktoś nie wiedział kto to Nora Ephron,to służę podpowiedzią:
Nora Ephron reżyserka, scenarzystka, pisarka. Ma w swoim dorobku kilkanaście filmów, w tym „Kiedy Harry poznał Sally”, „Bezsenność w Seattle”, „Masz wiadomość” "Julie i Julia". Prócz tego napisała mnóstwo fajnych książek,których niestety nie czytałam.
„Zgaga” była jej pierwszą książką. Nie mam pojęcia ile wydań tej książki było już dostępnych, ale w moje ręce trafiło to najnowsze wydane przez Prószyński i S-ka
Rachel pochodzi z Nowego Jorku ale mieszka w Waszyngtonie,którego nie lubi (choć stara się ze wszystkich sił aby było inaczej).
Pisze książki kucharskie-choć nie całkiem tradycyjne,bo wplata w nie opowieści z życia.Ma w telewizji swój program kulinarny.Jest żoną,matką i to prawie podwójnie-bo kiedy rozpoczyna się akcja książki jest w 7 miesiącu ciąży.
Mąż Rachel-Mark to dziennikarz piszący felietony do kilku gazet,obraca się w kręgach polityki.Czy jest dobrym mężem? Szczerze w to wątpię.
Mark zdradza Rachel od dłuższego czasu,choć jak to zwykle bywa ona niczego nie zauważa-do czasu.Kiedy dowiaduje się że mąż ją zdradza bardziej boli ją świadomość tego,że obiekt jego zdrady to" inteligentna olbrzymka o imieniu Thelma".
Książka zaczyna się więc zdradą Marka lecz wcale nie jest opisana "do przodu".Jest trochę pokręcona-ciągle gdzieś przeskakuje,do przeszłości,różnych zdarzeń,przyszłości. Jednak czyta się ją lekko i przyjemnie.
Na swój sposób jest zabawna,choć nie należy do tych które czyta się z zapartym tchem.
Dla mnie to książka typu:przeczytaj i zobacz,że inni mają gorzej,poprawisz sobie humor.
W książkę wplecione jest kilka przepisów kulinarnych,które jakoś nie specjalnie zapamiętałam,więc zdziwiłam się patrząc na spis na końcu książki,że było ich aż tyle.
Nie będę wam zdradzała co było dalej,nie będę podawała cytatów,choć niektóre są naprawdę fajne.
Podsumowując właśnie słowo fajna książka jest jak najbardziej na miejscu.Bo fajna to nie fascynująca ale też nie gniot.Fajna książka to tak,którą lekko się czyta i nie pozostawia uczucia niesmaku.
Na koniec mała ciekawostka:
"Zgaga" to historia małżeństwa Nory i Carla Bernsteina, dziennikarza Washington Post znanego z odkrycia afery Watergate została zekranizowana w 1986 roku przez Mike’a Nicholsa, w rolach głównych wystąpili Meryl Streep i Jack Nicholson.
Film oczywiście oglądnęłam i choć jest "stary" jest tak samo zakręcony jak książka. Inne filmy Nory jakoś bardziej przypadły mi do gustu,być może dlatego,że są po części fikcją a "Zgaga" to przecież samo życie.
Zgagę można polubić ale nie koniecznie trzeba ją kochać.
Elizka


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz