czwartek, 15 sierpnia 2013

Czy można polubić Zgagę?

Pogoda się unormowała-upały odeszły,przyszło ochłodzenie.Wraz z nim dopadało mnie paskudne przeziębienie :(
Mam nadzieję,że szybko przejdzie a domowej roboty sok malinowy mi w tym pomoże i nie wywoła zgagi.

Zgaga o której dziś napiszę to książka Nory Ephron.

Gdyby ktoś nie wiedział kto to Nora Ephron,to służę podpowiedzią:

Nora Ephron reżyserka, scenarzystka, pisarka. Ma w swoim dorobku kilkanaście filmów, w tym „Kiedy Harry poznał Sally”, „Bezsenność w Seattle”, „Masz wiadomość” "Julie i Julia". Prócz tego napisała mnóstwo fajnych książek,których niestety nie czytałam.
„Zgaga” była jej pierwszą książką. Nie mam pojęcia ile wydań tej książki było już dostępnych, ale w moje ręce trafiło to najnowsze wydane przez Prószyński i S-ka


Rachel pochodzi z Nowego Jorku ale mieszka w Waszyngtonie,którego nie lubi (choć stara się ze wszystkich sił aby było inaczej).
Pisze książki kucharskie-choć nie całkiem tradycyjne,bo wplata w nie opowieści z życia.Ma w telewizji swój program kulinarny.Jest żoną,matką i to prawie podwójnie-bo kiedy rozpoczyna się akcja książki jest w 7 miesiącu ciąży.

Mąż Rachel-Mark to dziennikarz piszący felietony do kilku gazet,obraca się w kręgach polityki.Czy jest dobrym mężem? Szczerze w to wątpię.

Mark zdradza Rachel od dłuższego czasu,choć jak to zwykle bywa ona niczego nie zauważa-do czasu.Kiedy dowiaduje się że mąż ją zdradza bardziej boli ją świadomość tego,że obiekt jego zdrady to" inteligentna olbrzymka o imieniu Thelma".

Książka zaczyna się więc zdradą Marka lecz wcale nie jest opisana "do przodu".Jest trochę pokręcona-ciągle gdzieś przeskakuje,do przeszłości,różnych zdarzeń,przyszłości. Jednak czyta się ją lekko i przyjemnie.
Na swój sposób jest zabawna,choć nie należy do tych które czyta się z zapartym tchem.
Dla mnie to książka typu:przeczytaj i zobacz,że inni mają gorzej,poprawisz sobie humor.

W książkę wplecione jest kilka przepisów kulinarnych,które jakoś nie specjalnie zapamiętałam,więc zdziwiłam się patrząc na spis na końcu książki,że było ich aż tyle.
                 
Nie będę wam zdradzała co było dalej,nie będę podawała cytatów,choć niektóre są naprawdę fajne.

Podsumowując właśnie słowo fajna książka jest jak najbardziej na miejscu.Bo fajna to nie fascynująca ale też nie gniot.Fajna książka to tak,którą lekko się czyta i nie pozostawia uczucia niesmaku.

Na koniec mała ciekawostka:

"Zgaga" to historia  małżeństwa Nory i Carla Bernsteina, dziennikarza Washington Post znanego z odkrycia afery Watergate została zekranizowana w 1986 roku przez Mike’a Nicholsa, w rolach głównych wystąpili Meryl Streep i Jack Nicholson.

Film oczywiście oglądnęłam i choć jest "stary" jest tak samo zakręcony jak książka. Inne filmy Nory jakoś bardziej przypadły mi do gustu,być może dlatego,że są po części fikcją a "Zgaga" to przecież samo życie.

Zgagę można polubić ale nie koniecznie trzeba ją kochać.

Elizka

niedziela, 11 sierpnia 2013

Bezpłatna edukacja w Polce- totalna fikcja!

Ponad połowa wakacji za nami i już czas najwyższy,żeby rozglądnąć się za książkami do szkoły dla mojego syna.
Spis książek jest imponujący,większość nauczycieli życzy sobie nowe książki ze względu na nowe wydania.Czym owo wydanie różni się od zeszłorocznego? Np.zmienionym tematem jednej lekcji,lub nowszym zdjęciem. Czy to naprawdę jest takie istotne aby była potrzeba posiadania nowego wydania? Różnica w cenie między książką używaną a nową jest kolosalna!
Wydrukowałam spis i zrobiłam rundkę po księgarniach skrupulatnie zapisując ceny. Podsumowanie mnie przeraziło! Postanowiłam przeszukać neta i księgarnie internetowe.Troszkę się zdziwiłam wynikiem.
Zrobiłam mini ranking najtańszych księgarń z  podręcznikami i oto wyniki:
Najtańsza okazała się księgarnia Matras a do tego przy zamówieniu powyżej 140 zł wysyłka gratis kurierem Opek.
Następny w kolejce jest Merlin
Trzecia pozycja to Weltbild
Mój skromny ranking zamyka Gandalf
Różnica między Matrasem a Gandalfem przy np.książce do Języka Polskiego to prawie 7 zł!
Załamałam się cenami podręczników na dobre i kombinuję jak to ugryźć w domowym budżecie.
Z moich obliczeń wynika,że na same podręczniki wydam ponad 500 zł,do tego jeszcze zeszyty,jakieś przybory do pisania,plecak,buty na zmianę,strój na w-f,pomoce naukowe typu tablice i mogę zapomnieć o tym,że na moim koncie widniała wypłata.
Mam tylko jedno dziecko i przeraża mnie taki wydatek  a co mają powiedzieć rodziny wielodzietne?
Czy Ministerstwo Edukacji wie ile kosztują podręczniki i ile wynosi najniższa krajowa,którą zarabia połowa polaków?Szczerze w to wątpię!
Czy u was też większość podręczników musi być nowa czy macie to szczęście kupować używane?
Jeśli znajdziecie coś tańszego niż Matras dajcie znać,na razie moje podręczniki czekają u nich w koszyku
Elizka

Tęsknota i powrót

Wracam!
Tak moi drodzy,znów wkraczam w swój mały  błękitny regał.Tęskniłam za nim ogromnie i w końcu jestem.
Nie było mnie prawie rok! 
Książek przez ten rok niewiele przeczytałam i nie o wszystkich pamiętam.
Zaczytywałam się w Evansie i Sparksie.Właśnie dziś przywiozłam od siostry kolejną książkę Sparksa "Wybór" 
Już nie mogę się doczekać kiedy ułożę się na moim ukochanym hamaku i zacznę ją czytać.
Wcześniej jednak muszę skończyć "Zgagę"  Nory Ephron.
Jeśli jeszcze dziś ją dokończę to jutro pojawi się recenzja. 

Żeby mój powrót był udany wkrótce ogłoszę konkurs.
Nagrodą będzie zapewne książka :)

Życzę wam miłego niedzielnego wieczoru i cudownych spotkań z ulubionymi książkami 
Elizka