Opis wydawcy:
Helen Ross, dwudziestodziewięcioletnia biolog, przybywa do Hope w Montanie, by samotnie podjąć walkę w obronie wilków, które są nie tylko zmorą, ale i obiektem zażartej nienawiści mieszkańców miasteczka. Oto historia jej walki, która przeobraża się w batalię o przetrwanie, o własną godność o obronę zakazanej miłości do młodszego mężczyzny, który jest synem jej najzacieklejszego wroga - brutalnego i charyzmatycznego farmera, Bucka Caldera.
Moja opinia:
Po książkę sięgnęłam ot tak sobie.Wołała mnie z półki już jakiś czas,ale jakoś ją omijałam.Nadszedł jednak czas i na nią.
Przeczytałam ją w 2 dni, czyli czytało mi się dobrze. Jeśli coś mi się wcale nie podoba to marnie mi idzie czytanie.
Tematyka wilków na tyle jest mi bliska na ile czasem słyszę je w pobliskim lesie.Na szczęście zdarza się to nie często. Zawisłam między bohaterami bo choć żal mi było zwierząt opisanych w książce to jednak rozumiałam doskonale stronę przeciwną.
Wątek obrony wilków i wątek miłosny zderzają się ze sobą nierozerwalnie.
Akcja ciekawa ale niestety mało zaskakująca. Już w połowie książki można się domyśleć końca.
Jednak jest jedna rzecz,która mnie bardzo zraziła mianowicie chodzi o prowadzenie pod wpływem alkoholu. Jak można napisać,że ktoś wsiada do samochodu pijąc wcześniej kilka drinków lub piw?
Być może w Montanie,gdzie dzieje się akcja obowiązuje inne prawo i każdy wsiada po pijaku za kółko? Nie będę się w to zagłębiała,ale dla mnie nie do pomyślenia!
Nie czytałam żadnej innej książki tego autora,nie oglądałam też "Zaklinacza koni" więc nie skreślam tego autora po jednej książce. Może się kiedyś skuszę na jego inne dzieło? Czas pokażę
Ogólnie książkę zaliczam do fajnych,czyli nie dno ale też nie żadna rewelacja.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz