Zamiast wiosny mamy zimę,cóż natura zrobiła sobie z nas żart. Było pięknie,ciepło,wiosennie a jest zimno,wietrznie i biało.
W przedświątecznej bieganinie nie można jednak zapomnieć o rozrywce,więc z prawie 4 letnim Konstantym i prawie 12 letnim Kacprem w weekend czytaliśmy książkę Michaela Wagnera "Tata i ja ruszajmy się",którą przysłało nam wydawnictwo drzewko szczęścia.
Książeczka jest niesamowicie zabawna,przy czytaniu mięliśmy mnóstwo zabawy. Różnica wieku między Kostkiem i Kacprem podczas czytania była nie zauważalna,obydwoje śmiali się do rozpuku i słuchali z zainteresowaniem.
Bohaterzy książki to rodzina Undych.Rodzina nietypowa,składająca się z Taty Fillmora (w skrócie Phila nazywanego też Pupcio) oraz syna Josha (czasem nazywanego slipek). Chłopaki rywalizują ze sobą w każdej kategorii,ale za to świetnie się przy tym bawią.Mają niesamowite i szalone pomysły.
Po każdym rozdziale książki na czytelnika czeka nagroda -zagadka do rozwiązania.
Ilustracje Gusa Gordona choć czarno białe są wspaniałe i bardzo zabawne.Chłopcy chętnie zaglądali do książki oglądając obrazki.
Czytanie im dla mnie było czystą przyjemnością i relaksem.
"Tata i ja Ruszajmy się " to druga książka z tej serii. Pierwsza ma tytuł "Tata i ja Zabawa start" i koniecznie musimy ją przeczytać.
Polecam wam tę pozycję nie tylko dla małych dzieciaków.Bo mój 12 latek też się nieźle bawił.
Myślę,że i dziewczynkom też by się spodobała ta "chłopięca książka" :)
Niestety dzieci nie mam, ani nawet jakiegoś małego kuzyna czy kuzynkę, więc raczej tej książeczki nie kupię, ale nie oznacza to, że nie wydaje się interesująca. ;)
OdpowiedzUsuń