No i jest,dopadło i mnie-wiosenne przesilenie.Właściwie to już czułam wiosnę w powietrzu,już wystawiałam twarz do słonka i zonk!deszcz,błoto,wiatr. Miała być wiosna,zrobiła się jesień. :(
Więc dziś zamiast recenzji książek,które układają się w mojej głowie i czekają na opisanie,na poprawę nastroju sobie i Wam sposoby na wiosenne przesilenie
Po pierwsze – odżywianie
Po drugie – ruch
Po trzecie – odrobina relaksu
Po czwarte – zbawienny sen
Po piąte - no właśni,jakie jeszcze macie swoje sprawdzone sposoby?
Czekam na komentarze na blogu lub mojej osi czasu na FB :)
Witam w klubie :(
OdpowiedzUsuńMnie też dopadło już jakiś czas temu. Z wiekiem jest niestety coraz gorzej :/
Ech , chcę słoneczka , ciepła i wiosennego powietrza...