poniedziałek, 14 listopada 2011

"Zapach spalonych kwiatów" Melissa de La Cruz

Miłośnicy Melissy de La Cruz będą zapewne oburzeni,ale to pierwsza książka tej autorki po którą sięgnęłam. Wydaje się niemożliwe? A jednak. Jakimś cudem ominęło mnie przeczytanie sagi Błękitnokrwiści , choć widziałam kilka tomów na półce u siostry.
Wróćmy jednak do "Zapachu spalonych kwiatów"   


Opis wydawcy:
Czy to właśnie to uczucie? Swędzenie w miejscu poza zasięgiem ręki, uporczywe i niedające spokoju? Freya była tak rozpalona, że myślała, że lada chwila po prostu eksploduje i zostaną z niej tylko popiół i diamenty. Przestań na niego patrzeć, powiedziała sobie.  
Freya wiedziała, że igra z ogniem, a mimo to nie potrafiła się powstrzymać. W powietrzu od niewyobrażalnego napięcia czuć było zapach spalonych kwiatów. Czuła, że jakaś nieopisana siła pcha ją w ramiona mężczyzny. Sęk w tym, że zupełnie nie tego, co trzeba – brata narzeczonego. W miejscu zupełnie nie tym, co trzeba — na własnym przyjęciu zaręczynowym. Czuła pod skórą, że zbliżają się kłopoty. Nie ona jedna…
Joanna od kilku dni przeczuwała, że coś niedobrego dzieje się w miasteczku. Kiedy zobaczyła martwe ptaki na plaży, wiedziała już, że to nie przypadek. Kojarzyła te oznaki.
Do tego wszystkiego Ingrid, na pozór najspokojniejszą z kobiet z rodu Beauchamp, zaczęły dręczyć niepokojące koszmary

 Trzy kobiety,dwóch mężczyzn i jedna tajemnica -głosi napis na okładce. Z pozoru wygląda to na romans i brak jednego faceta w tym wszystkim. Nic bardziej mylnego -liczba mężczyzn jest zupełnie odpowiednia.
Joanna -najstarsza z rodu i wydawało by się,że najpoważniejsza
Ingrid -sztywniara,cnotka,stara panna
Freya -niesamowita piękność,uwielbiająca zabawę i życie na całego
Bran -przystojny,zapracowany,ciągle w rozjazdach 
Killian -równie przystojny,zachłanny,intrygujący


Kobiety to rodzina Beauchamp -czrownice,którym zakazano używać magii
Mężczyźni to bracia Gardiner -obaj przystojni i uroczy,jednak tak bardzo różni


Splątane losy tych dwóch rodów z początku trochę rozczarowują,zapowiadając romans jakich wiele.Jednak strona po stronie robi się coraz ciekawiej i nuda zupełnie znika.Na pozór nudne North Hampton zaczyna nabierać wyrazistości dzięki czarownicom. Są nieśmiertelne i dożywotni zakaz używania magii coraz bardziej im ciąży. Łamią zasadę ,lecz nie dla swoich korzyści ale by pomagać innym. Przez książkę w pewnym momencie przewija się znana większości nazwa Salem i polowanie na czarownice.
Czy Joanna zdoła ukryć swoją magię przed Białą Radą?
Czy Ingrid zazna miłości i znajdzie tego jedynego?
Czy Freya dokona słusznego wyboru mężczyzny na całe życie?
Dowiecie się tego czytając książkę. Mogę wam tylko zdradzić,że zakończenie zaskakuje :)

Książki z serii Błękitnokrwiści były pisane pod nastolatków,ta wyraźnie jest dla dorosłego czytelnika ze względu na śmiały opis scen erotycznych. 
Na końcu pojawia się niema obietnica kontynuacji cyklu,jednak jak na razie nie znalazłam żadnej oficjalnej informacji na ten temat. Czekam jednak z niecierpliwością.
Przeczytałam książkę jednym tchem i wiem,że koniecznie muszę nadrobić zaległe lektury tej autorki.


Jeśli szukacie książki na długie jesienne wieczory,usiądźcie w fotelu z kubkiem herbaty i sięgnijcie po "Zapach spalonych kwiatów"



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz